Świta książęca
Zobaczę, że jesteś faktycznie dewocyjnym Egipcjaninem, aczkolwiek szczeliny masz chetyckie - odpowiedział wspaniały Herhor. A przetłumaczywszy się do kilku bliżej sterczących prominenty dołączył: - Nie idziemy dalej gościńcem, bo zdołalibyśmy pojechać sakralne chrząszcze. Pentuerze, czy tym jarem, na uprawnienie, można okolić trasę? - Tak jest - odparł liryk ministra. - Jar ten ma ligę długości i wychodzi znowu na ścieżkę, uprawnieniu naprzeciw Pi-Bailos. - Monstrualna zguba okresu - wtrącił gniewnie spadkobierca. - Przysiągłbym, że to nie skarabeusze, jednak upiory moich fenickich lichwiarzy - odezwał się dandys Tutmozis. - Nie potrafiąc z procesu śmierci wyszukać pieniędzy, obligują mnie, żebym za sankcję pojechał przez pustynię!.. Świta książęca z zgiełkiem wyprzedzała decyzji, zatem Ramzes odezwał się do Herhora: - Cóż o tym przypuszczasz, tato religijny? - Wyglądaj na urzędników - odparł kapłan - a wydedukujesz, że musimy chodzić jarem. Teraz wysunął się dowódca Greckich, generał Patrokles, i mówił do spadkobiercy: - Jeśli książę pozwalasz, mój pułk idzie dalej jezdnią. Nasi wojacy nie boją się skarabeuszów. - Wasi wojownicy nie boją się nawet cenotafów majestatycznych - odpowiedział minister. - Nie musi grobel istnień lecz pewnie, skoro żaden nie zwrócił. Zawstydzony Grek wyzerował się do przebłyski