Afryka
Egipt - już miał strzelistą strukturę publiczną, rolnictwo, rzemiosła i literaturę. Nade wszystko zaś tworzył gigantyczne prace inżynierskie i wznosił duże budowle, których szczątki pobudzają podziw w sprawnościach nowożytnych. Egipt - jest to żyzny wąwóz między Pustynią Libijską i Arabską. Głębokość jego wynosi kilkaset mierników, długość sto trzydzieści lig, mierna wielkość zaledwo milę. Od zachodu subtelne, jednak nagie wzgórza libijskie, od wschodu skarpowe i popękane skały arabskie egzystują ścianami tego korytarza, którego dnem żegluje rzeczka - Nil. Z rozwojem rzeki, na północ, zaporze wąwozu zniżają się, a w odległości dwudziestu pięciu lig od Morza Śródziemnego nagle rozchodzą się, i Nil zamiast upływać ścisłym korytarzem, rozlewa się kilkoma ramionami po ekstensywnej równinie mającej układ trójkąta. Trójkąt ten, wskazywany Deltą Nilową, ma za hipotezę skraj Morza Śródziemnego, oraz u piku, przy rozwiązaniu rzeki z wąwozu, miasto Kair tudzież gruzy przedwiekowej metropolii, Memfisu. Gdyby kto zdołał wznieść się o dwadzieścia lig w kupę i odtąd spojrzeć na Egipt, wizytowałby pojedynczą modłę obrębka i specjalne modyfikacje jego koloru. Z tej wysokości, na przygotowaniu białych i pomarańczowych piachów, Egipt spojrzałby jak wąż, który w rzutkich splotach porusza się przez pustynię do Morza Śródziemnego i - już zniżył w nim trójkątną głowę, dekorowaną dwojgiem oczu: lewym - Aleksandrią, przyzwoitym - Damiettą. Długi ten wąż w październiku, kiedy Nil zalewa zupełny Egipt, posiadałby lazurową barwę wody. W lutym, kiedy mieszkanie schodzących wód absorbuje wiosenna flora, wąż istniałby zielony, z lazurową smugą wzdłuż organizmu i multum błękitnych strun na głowicy, z przypadku przewodów, które przecinają Deltę. W marcu niebieska pręga zwęziłaby się, a ciało węża, skutkiem dorastania ziaren, przybrałoby kolor złoty. Wreszcie w świtach czerwca Nilowa smuga egzystowałaby bardzo chuda, a ciało węża wyrządziłoby się sędziwe, jakby przysłonięte krepą skutkiem suszy i proszku. Podstawową specyfiką klimatu egipskiego jest skwar: w styczniu uczęszcza dziesięć znaczników gorąca, w sierpniu dwadzieścia siedem; niekiedy gorąco sięga czterdziestu siedmiu poziomów, co u nas odpowiada gorączce rzymskiej saunie. Nadto - w pobliżu Morza Śródziemnego, nad Deltą, opad spada ledwie dziesięć razy na rok, zaś w Górnym Egipcie raz na dziesięć lat. W tych warunkach Egipt, zamiast kolebką cywilizacji, egzystowałby bezludnym wąwozem, każdych pełno wśród Sahary, gdyby co roku nie ożywiały go wody sakralnej rzeki Nilu. Od końca czerwca do końca września Nil przypuszcza i zatapia uprawnieniu kompletny Egipt; od końca października do finiszu maja roku następującego wysiada i sukcesywnie ujawnia coraz niższe płaty fundamentu. Wody rzeki egzystują tak przesycone mineralnymi i organicznymi zabytkami, że kolor ich staje się brunatnawym, zatem w miarkę schodzenia wód na pokrytych placach osadza się mul żyzny, który zastępuje najlepsze komposty. Ten szlam i pałający klimat sprawia, że Egipcjanin, przymocowany między pustyniami, może mieć trzy plony w przewiewu roku i około trzystu ziarn z jednego nasion zasiewu! Lecz Egipt nie jest szarą płaszczyzną, ale brzegiem falistym; niektóre jego grunta tylko przez dwa albo trzy księżyce popijają błogosławione wody, różne nie znają jej przez pełny rok; zalew bowiem nie dosięga pewnych punktów. Niepodrzędnie od tego - trafiają się lata wąskich przyborów, a wówczas kilka Egiptu nie uzyskuje zapładniającego szlamu. Nareszcie, skutkiem żarów, ziemia pospiesznie wysycha i trzeba ją zlewać jak w doniczkach. Wszelkie te przyczynie zrobiły, że naród przebywający nizinę Nilu musiał lub wykitować, jeśliby istniał astenicznym, albo załatwić wody, jeśliby posiadał omnibus. Dawni Egipcjanie mieli talent, przeto stworzyli cywilizację.